sobota, 13 kwietnia 2013

DOKTOR RODAN: Tu Najwyższa Szkoła Życia, wykład 13 pt. „NO TO MYK, JAK MAWIA MÓJ SZWAGIER ŚWIERZB”, wiadomości dobre czy złe, ale zawsze prawdziwe


Studenci i Wy, niezwykle urocze i pożądania godne Studentki! 
Przychodzi krowa do lekarza i śmieje się jak głupia. „Co jest?" pyta lekarz. A krowa: „Nie wiem. To chyba po trawie!”
I tym oto wstępem zasygnalizowałem wam, że dzisiaj będę mówił o partii, która chce legalizacji marihuany.
Wiecie, że Ruch Palikota przypomina mi dawną Samoobronę Leppera? W Samoobronie w większości byli ludzie prostaccy, nieokrzesani i porąbani jak bohaterowie filmów Quentina Tarantino. Quentinie, wybacz mi to porównanie, ale właśnie czytam Twoje scenariusze i tak mnie jebło znienacka, ha ha, ha!
U Palikota jest masa ludzi ideowych, niektórych znam, oni agitują, organizują demonstracje, rozwieszają plakaty, całym sercem wspierają partię. Ostatnio jedna z tych osób napisała mi: „kiedy widzę, co się dzieje z Palikotem i ludźmi go otaczającymi wydaje mi się, że rozpieprzyłam w tej partii dwa lata swojego życia. Ja o coś walczyłam, a tu się wszystko rozmydla”.
Straszna gorycz przebija z tych zdań i chociaż jestem nad wyraz cynicznie cyniczny i bezczelnie bezczelny -  smutno mi się zrobiło.
Kiedy tak mile napisałem w poście o Romanie Kotlińskim (były ksiądz, właściciel tygodnika „Fakty i Mity”, poseł), że jest oskarżany o zlecenie zabójstwa i inne sprawki, ten natychmiast postraszył mnie prokuratorem.
Tak się tym przejąłem, że w sklepie zamiast pół litra i 6 browarów (jak zawsze rano) kupiłem litra i 12 browarów. Kurwa, jaki ja wrażliwy jestem na pogróżki.
No i natychmiast z tej wrażliwości i ze strachu stworzyłem na FB specjalną stronkę popierającą Kotlińskiego i atakującą mnie za pisanie oszczerstw.   
Dużo ludzików dało się nabrać i przyjebało mi (wyrzuciłem ze znajomych), kilka wbiło mnie w glebę i poparło Kotlińskiego (zablokowałem, aby nie być zablokowanym), a to poparcie to im się niebawem odbije zgniłym jajem. Gwarantuję!
Oni nie wiedzieli, że Andrzej Rodan zawsze pisze prawdę i opiera się na faktach, a nie domniemaniach. I dlatego ma w dupie pogróżki Kotlińskiego, że zgnoi mnie w prokuraturze, w sądzie i coś tam coś tam, ble ble ble, bla bla bla, undi fundi wujek Marek.
Chłopcy i dziewczęta nazwali mnie tam„szczekającym psem, głupcem, kundlem, że bliski jest mój koniec” itd. itp. No ludzie, kurwa mać, na mojej własnej stronie tak o mnie pisać, ha ha ha!
Między innymi Artur Dębski, poseł i wiceprzewodniczący Ruchu Palikota, wsparł swojego przyjaciela tymi oto słowy: „Roman o mnie, ja o nim, razem o naszych innych posłach, przerażenie jest tak wielkie,że wymyślą kwadratowe jajo, żeby nas zdyskredytować. Co nas Roman nie zabije…padaj, wstawaj, walcz!”
Mój Arturku, najbliższy doradco i zaufany Palikota, wiceprzewodniczący Ruchu Palikota, zarzucasz Rodanowi kłamstwo… ty pośle?!
Andrzej Rodan nie jest przerażony, bo Roman Kotliński już nie wstanie. A Ty wstaniesz, Arturze Dębski? Będę się Tobą interesował, bo też se lubię golnąć!  
Pierwszy raz w życiu usłyszałem o genialnym intelektualiście pośle Arturze Dębskim, no to z profesjonalnej ciekawości zainteresowałem się nim i wymyśliłem kwadratowe koło.
I cóż my widziem, prosiem sianownejf erajny: poseł Dębski jest podejrzewany o podrabiane znaków towarowych, za cogrozi od 2 do 5 lat więzienia. Idzie o zarzut, jaki postawiła mu prokuratura: handlu podróbkami wyrobów galanteryjnych znanych marek.
Nie chcę ferować wyroków,  bo od tego są sądy, ale  (cytuję):  „Na to red. Marek Pyza (w Polityce, „W Sieci")replikował. – „Chciałbym w imieniu całej redakcji podziękować serdecznie panu posłowi Dębskiemu i w ogóle Ruchowi Palikota za tak godną reprezentację na tym posiedzeniu. Obaj panowie posłowie są znani ze znania prawa, mają bardzo bogate doświadczenia z prawem. Pan poseł Penkalski, o ile dobrze pamiętam, przeszedł całą ścieżkę prawną - od zarzutów, przez wyrok do odsiedzenia tego wyroku -stwierdził. Dodał też: - Pana posła Dębskiego wypada zapytać: to jak jest z tymi torebkami Louis Vuitton - produkuje pan czy nie?”
Mój ulubiony poseł Arturek Dębski (Arturek, mów mi Jędruś) w odpowiedzi nazwał dziennikarzy „nieuczciwymi nygusami” a Pyzie znamiennym, aroganckim gestem pokazał środkowy palec, co zarejestrowały wszystkie kamery.
Natomiast wymieniony wyżej poseł Penkalski to, kurwa, Rambo polskiej polytyky. Nie rozumiem dlaczego temu dobremu człowiekowi tak dopierdalają jego wyborcy (cytuję): „Mamy dość chamstwa, głupoty, obłudy, braku szacunku dla wyborców i kolegów z partii. Panie pośle Penkalski, już nikogo Pan nie nabierze, a przynajmniej nie tych, którzy pana znają” – to treść oświadczenia jakie umieścili naFacebooku byli współpracownicy i członkowie Zarządu Koła Ruchu Palikota w Braniewie.
Ta informacja pojawiła się 8. 04. 2013 roku.

Wojtusiu Penkalski, nie pękaj, Andrzej Rodan jest z Tobą, i nie przejmuj się, kurwa, co o Tobie piszą (cytuję):

„W normalnym państwie nie powinno być świętych krów, które stoją ponad prawem - tak mówił w środę podczas wieczornej debaty sejmowej poseł od Palikota Wojciech Penkalski (39 l.). Przyklasnąć. Ale poseł Penkalski ledwie kilka miesięcy nie przyjął pięciu mandatów za przekroczenie prędkości, bo chroni go immunitet.  Usta ma jednak pełne tanich frazesów o tym, jak to zbędny jest immunitet”.

Penkalski, ty nie jesteś z mojej bajki,ale jeśli Palikot wystawi Cię w następnych wyborach (w co wątpię) to ja do Ciebie wrócę, żeby Cię bronić, bo przecież wyrok sądowy za m.in. rozboje i pobicie masz zatarty (teoretycznie) i swoje odkiblowałeś w kiciu.
Dębski i Penkalski mają swoje profile na FB. Życzę miłej lektury!
Zacząłem myśleć (rzadko mi się to zdarza): czyżby tam zaczął panować duch Drakuli, wampirowego prostaczka i wszechwładnego kretyna? Wydaje się pozornie, że jest to gatunek zagrożony wymarciem. Jest to jednak gatunek, który kopie i krzyczy, a jak się sprzeciwisz, to wbije ci, delikatnie mówiąc, widelec w twarz. Albo wbije ci cokolwiek innego, co akurat będzie miał pod ręką.
C. b. d. o., czyli co było do okazania,a ja teraz odchodzę na drugi krąg!
NO TO MYK, jak mawia mój szwagierŚwierzb!

wtorek, 19 marca 2013

Doktor Andrzej Rodan: wykład ósmy na uczelni NAJWYŻSZA SZKOŁA ŻYCIA: (8/2013).



Studenci i Wy, niezwykle urocze i pożądania godne Studentki!  

Na początek zaserwuję Wam cuda niewida i baranie rogi, pisz pan hiszpan, landzbery po cztery, raki, szpaki, widelce, kłaki, krawaty wiąże i usuwa ciąże.

W ten wtorek Onet wiadomości i sensacyjna lektura pt. „Papieże szaleńcy, dziwacy, mordercy i rozpustnicy”. I wszystko jest fajniutko, gdyby nie to, że zapomnieli dodać, iż cały materiał jest podpierdolony z mojej książki „Życie erotyczne papieży”. Nie po to miesiącami w bibliotekach czytałem źródłowe książki obcojęzyczne (w tym po łacinie, której się uczyłem 4 lata na uniwersytecie i studiach doktoranckich), a tu jakaś menda po jajach mi się szwenda.

Nieubłaganie nadchodzi dzień, kiedy się zabiję, a potem pójdę do klasztoru.

No cóż: niech słońce zajdzie nad mym gniewem! (to mój kolega Szekspir lekko sparafrazowany. Ja zawsze podaję źródło)
I jeszcze jedno: na czterech fanpejdżach i profilu własnym mam ok. 10 tysięcy znajomych i dziennie dostaję kilkaset różnych zaproszeń. Apeluję więc: przestańcie mnie, kurwa, zapraszać do różnych „wydarzeń”, idiotycznych gier, akcji na rzecz piesków, kotów itp.
Psów nie lubię, bo za długo się gotują. Koty lubię tylko jako potrawkę w śmietanie. Stuknijcie się, kurwa, w te głupie łby!
Ad rem: Przypominam, ilekroć wykładam o seksie zawsze podkreślam, że najpełniejsze doznania seksualne możliwe są tylko pomiędzy kochającymi się partnerami. Dajemy drugiej osobie naszą miłość i nas samych. Taka miłość zobowiązuje do szczerości, lojalności i zrozumienia, a zachowanie obojga partnerów wzmaga ich wzajemne uczucia.
Jakiekolwiek EPIZODY na boku niszczą związek i degradują nas. Oczywiście, że zdarzają się EPIZODZIARY ale Serca kobiece pragną miłości bardziej niż męskie, ale honor i uczciwość powściąga pożądanie. Miłość i lojalność pozostaje koroną szlachetnej kobiety”. To cytat  z Eurypidesa (najwybitniejszy dramaturg starożytnej Grecji). Ja zawsze podaję źródło w przeciwieństwie do Onetu i innych skurwysynków.
Dzisiaj pogawędzimy sobie o pewnym rodzaju aktywności seksualnej i fantazji  erotycznej. Oczywiście, niektórzy tylko jedno mają na uwadze, tak jak ten spadochroniarz, ale jemu trzeba wybaczyć.
Dziennikarz pyta na lotnisku spadochroniarza, który wrócił z zagranicznej misji wojskowej:
- Co będzie pierwszą rzeczą jaką uczyni pan po powrocie do domu?
- No wie pan... Nie widziałem żony bardzo długo.. No, rozumie pan...
- Rozumiem. Co będzie drugą rzeczą po powrocie do domu?
- Zdejmę spadochron...
Studenci i Studentki, dużo mężczyzn fantazjuje o pieszczotach członka kobiecymi stopami. Całowanie kobiecych nóg, stóp bynajmniej nie jest fetyszem, ale formą wzbogacenia stosunku. Stopy służą nie tylko do chodzenia, mogą być wykorzystane do wielu czynności, także seksualnych.
Jedną z nich jest tak zwany footjob. Polega to na pocieraniu penisa stopami w celu wywołania podniecenia seksualnego i doprowadzenia partnera do orgazmu.  
Dodatkową podnietą przy footjob mogą być czarne pończochy, a nawet szpilki. Nie wiem, czy wiecie o tym, że skóra butów w połączeniu z potem stóp wytwarza te same kwasy tłuszczowe, jakie znajdują się w pochwie (tak!).
Niestety całowanie kobiecych nóg i stóp jest rzadko spotykane, prawie w ogóle, chociaż dla partnerek może być to uważane za najwyższą formę oddania, a u mężczyzn powoduje intensyfikację bodźców i jest jednym z wyrazów miłości, tkliwości, czułości.
Wyrafinowani kochankowie wiedzą, że urozmaicanie seksu jest tak samo ważne jak uroczysta kolacja przy świecach, taniec przy urokliwej muzyce, wspólna kąpiel w wannie z ciepłą wodą i pianą, nastrojowe światło w sypialni.
 Niestety, faceci uważają, że macho nie powinien niewieścieć i zajmować się jakimś pierdolonym romantyzmem, jebanym liryzmem, sielankowymi pieszczotami, uczuciami, czułościami, przytulankami i jakimiś innymi idiotyzmami wymyślonymi przez Rodana w tych wykładach.
Macho powinien powiedzieć romantycznie i lirycznie krótko po męsku: „kocham, cię, wyżej dupa!”, potem se pojebać, odwrócić się na bok, kopsnąć szluga i usnąć. Macho powinien być twardy, chociaż nie zawsze mu twardnieje, ha ha ha.
Na takie dictum o całowaniu nóg studentka Jaćka Bófetowa powiedziała z nostalgią w głosie:
- A ja tam, kurwa, lubiejem jak chłop całuje mi stopy. Mam małe, zgrabne. 56 numer jedna stopka, a druga ciutek większa 57 numer.
Ale w przypadku tak dużych stóp radziłbym szczególną ostrożność, aby nie było tak jak w tym przypadku, który podaję niżej:
Po seksie mężczyzna wyciąga papierosa ze spodni i szuka zapalniczki. Nie może znaleźć, więc pyta kobiety, czy ma jakąś. 
- Może jest w górnej szufladzie – odpowiada kobieta. 
żczyzna otwiera szufladę w szafce przy łóżku i widzi tam  oprawioną w ramki fotografię jakiegoś mężczyzny. 
Oczywiście denerwuje się. 
- To twój mąż? - pyta mocno wkurwiony. 
- Nie, głuptasku – odpowiada kobieta przytulając się do niego.
- Twój poprzedni partner? 
- Nie, skarbie! 
- No to kim jest ten mężczyzna?! 
Kobieta odpowiada spokojnie:
- To ja… przed operacją!
Studenci i Wy, niezwykle urocze i pożądania godne Studentki!  
W następny piątek wykład o sado-masochizmie. Omówimy między innymi rzadko spotykany związek Marka (masochista) z – nazwijmy ją umownie – Ewą (masochistka). Poddamy ten związek analizie psychiatrycznej, bowiem coś takiego w seksuologii się nie zdarza, żeby masochiści byli partnerami, ha ha ha!
Dr Rodan wam wszystkim ułatwi komunikowanie się w polu, w zagrodzie, w kuchni, w wannie, w piekle, i w sypialni przy różowym świetle.
C.b.d.o. czyli - co było do okazania!

sobota, 9 marca 2013

Doktor Andrzej Rodan: wykład siódmy na uczelni NAJWYŻSZA SZKOŁA ŻYCIA: (7/2013).

Studenci i Wy, niezwykle urocze i pożądania godne Studentki! Przepraszam za spóźnienie ale byłem w serwisie samochodowym KIA. Usłyszałem tam ciekawą rozmowę: Przyszła kobieta do salonu Kia i od progu wzburzona się skarży: - Panie! Pół roku temu kupiłam u was Kię i po dwóch tygodniach sama uderzyła w barierkę - przód skasowany! A miesiąc temu kupiłam drugą Kię i znów sama uderzyła w latarnię! Jak mi pan to wytłumaczy?! - Bo to były Kie Samobije! Jeśli już mówimy o kobietach, to z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet składam Wam najserdeczniejsze życzenia! Natomiast studentki katoliczki proszę o zapoznanie się z poniższymi opiniami świętych Kościoła na temat kobiet oraz bezwzględne podporządkowanie się tym zasadom: „Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów”. św. Tomasz z Akwinu (1225-1274), ojciec Kościoła katolickiego ”Kobiety przeznaczone są głównie do zaspokajania żądzy mężczyzn”. Jan Chryzostom (349-409), biskup Konstantynopola ”Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie”. św. Augustyn (354-430), filozof i teolog chrześcijański ”Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych”. św. Tomasz z Akwinu ”Kobieta powinna zasłaniać oblicze, bowiem nie zostało ono stworzone na obraz Boga”. św. Ambroży (340-397), ojciec i doktor Kościoła ”Kobiety są błędem natury... z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu... są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny”... św. Tomasz z Akwinu ”Kobiecie przystoi jedynie szata żałobna, skoro tylko przekroczy próg wieku dojrzałego, winna zasłonić swe gorszące oblicze, by nie utracić szczęśliwości wiecznej”. Tertulian (ok. 160-220), ojciec kościoła ”W miejscu w którym zatrzyma się ksiądz, nie powinna przebywać żadna kobieta”. synod paryski (846) ”Kobiecie nie wolno mieszkać w pobliżu kościoła”. synod w Coyaca (1050) ”U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna wywołać wstyd”. Clemens Alexandrinus (150-215), teolog chrześcijański ”Kobietom nie wolno we własnym imieniu pisać ani otrzymywać listów”. synod w Ewirze (IV w.) Studenci i Wy, niezwykle urocze i pożądania godne Studentki! Dodam jeszcze, że wszystkie powyższe cytaty Ojców Kościoła swobodnie krążą po necie na różnych forach i portalach, a są podpierdolone z mojej książki „Kryminalna historia Kościoła” (I wyd. 2008 r., II wyd. 2009, III wyd. 2011). Proszę teraz na zakończenie wykładu zapisać następujące zdania: „gdy jeden człowiek jest jebnięty nazywa się go wariatem. Gdy dużo ludzi jest pojebanych – nazywa się to religią!” A teraz wzywam wierzące w biblijną baśń studentki, aby zasłoniły swe gorszące ryje, przybrały szatę żałobną i uciekały stąd ze swym nadmiarem wilgoci, jako błąd natury i istoty poślednie - natomiast niewierzące studentki zapraszam do pubu na browara i informuję, że Dr Rodan wam wszystkim ułatwi komunikowanie się w polu, w zagrodzie, w kuchni, w wannie, w piekle, i w sypialni przy różowym świetle. C.b.d.o. czyli - co było do okazania!

niedziela, 24 lutego 2013

HISTORIA PIĘKNEJ MIŁOŚCI

Azim Ryszyński utworzył na facebooku nową stronę-wydarzenie związane z publikacją powieści Andrzeja Rodana pt. "HISTORIA PIĘKNEJ MIŁOŚCI". Warto się z tym zapoznać! Kliknijcie! Udostępnijcie! https://www.facebook.com/events/106176552889193/?notif_t=plan_user_joined

piątek, 22 lutego 2013

HISTORIA PIĘKNEJ MIŁOŚCI


 HISTORIA PIĘKNEJ MIŁOŚCI” - ZAPALI PŁOMIEŃ W SERCACH MĘŻCZYZN I NAPEŁNI ŁZAMI OCZY KOBIET!
Dostaję wiele pytań na temat „Historii pięknej miłości”, że są problemy ze wsparciem. Projekt jest na portalu „wspieramkulture.pl” ale my nie mamy dostępu do ich danych.
A oto jest odpowiedź z portalu:
„Czy podczas wykonywania transakcji za pośrednictwem transferuj.pl logowano się na stronę swojego banku? Częstym błędem, który się zdarza jest traktowanie wzorcowego formularza wygenerowanego przez system transferuj.pl jako właściwego formularza płatności. Bez logowania w banku transakcja jest zawsze nieudana. Naturalnie jeśli wszystkie czynności zostały wykonane należycie proszę o informację w sprawie na adres e-mail: kontakt@wspieramkulture.pl”
UDOSTĘPNIJCIE!


Wesprzyj wydanie książki: http://wspieramkulture.pl/projekt/101-Wydanie-ksiazki-Andrzeja-Rodana-pt-HISTORIA-PIEKNEJ-MILOS

niedziela, 17 lutego 2013

Doktor Rodan: wykład drugi na uczelni NAJWYŻSZA SZKOŁA ŻYCIA: (2/2013).

Studenci i Wy, niezwykle urocze i pożądania godne Studentki.
Dzisiaj porozmawiamy o tworzeniu sieci porozumienia  między kobietą a mężczyzną.

Mężczyzna bez kobiety to jak pies bez pcheł - da się żyć, ale nudno.
Kobieta bez mężczyzny to jak pchła bez psa - żyć ciężko i gryźć nie ma kogo.
Otóż Deborah Tannen, profesor lingwistyki na Georgetown University w Waszyngtonie napisała książkę „You Just Don't Understand. Women and Men in Conversation”. Z socjolingwistycznych badań Deborah Tannen wynika, że kobiety mówią po to, by nawiązać relację i stworzyć sieć porozumienia z rozmówcą. Natomiast mężczyźni traktują słowa jako strumień informacji podkreślania własnych umiejętności i utrzymywania wiodącej pozycji samca.
Męski mózg ma o jedną trzecią mniej połączeń między obiema półkulami, stąd słabsza komunikacja pomiędzy poszczególnymi ośrodkami jego „procesora”. Wynika z tego konieczność podawania facetowi prostych, konkretnych komunikatów, bez owijania w bawełnę, wieloznaczności i aluzji.
Wówczas rozumie, a nawet zrobi to, o co się go prosi. Może nawet wynieść śmieci, ale śniadania  do łóżka już ci nie poda, bo na ten pomysł nie wpadnie, ha ha ha!
Czasem niestety bywa, że partner jest półdebilem, ciamajdą i patrzy na ciebie maślanymi oczami - więc najlepiej w ogóle z nim nie rozmawiać tylko wydawać rozkazy oraz bawić się z nim w jakieś najbardziej proste gry internetowe, aby się nauczył jak cyrkowa małpa.
Wiecie czasem na pozór rozsądne kobiety wiążą się z takim czymś przy którym NIC to już jest COŚ!

Z takim NIC należy tylko tak rozmawiać.
Ona: - Ale Ty jesteś pierdoła... Jesteś taki pierdoła, że większego na świecie nie ma...   Gdybyś wystartował w konkursie na największego pierdołę, zająłbyś drugie miejsce!
On: - Dlaczego drugie, a nie pierwsze?
Ona: - Bo taka jesteś pierdoła!
Oczywiście mężczyzna ma prawo ripostować, ale bez przesady. Podaję przykład:

Ona: - Czy koty są naprawdę takie wredne i fałszywe?
On: -Tak, kotku!
Studenci i Wy, niezwykle urocze i pożądania godne Studentki!
Najlepiej w związkach dobierać się jednakowym poziomem intelektualnym, bo inaczej porozumienie werbalne będzie klęską. Ona będzie do niego mówiła, a on wysłuchiwał w milczeniu. Kiedy ona skończy i zapyta go, co o tym myśli, on jej odpowie: „NIC nie myślę”.  
Nauka rozmowy to skok przez lukę komunikacyjną między mężczyzną i kobietą. Także samo dyskusja na temat przeczytanych książek, zgodność w poglądach politycznych, religijnych, kulturowych itp.  No i identyczne poczucie humoru jest ważne.
Poczucie humoru ma związek z inteligencją. Im ktoś ma większy iloraz inteligencji - zazwyczaj tym jest większe jego poczucie humoru. Jeżeli kobieta to ma, a mężczyzna jest tępy jak kosa po wypatroszeniu ryb, lub stado pędzących sznurówek -   to oznacza, że wjebała się  w GÓWNO!
W tym niedobranym związku niszczycie sobie życie, przyszłość i nieubłaganie czeka was głęboka DEPRESJA i porażające przekonane o braku sensu podejmowania aktywności. Często towarzyszy temu poczucie braku skuteczności, poczucie braku umiejętności i kompetencji.
Podam wam autentyczny przykład z mojej dziedziny: z literatury. Ktoś niezwykle utalentowany miał napisać książkę o swoim życiu. Niestety związał się z niewłaściwym, głupawym człowieczkiem i depresja spowodowała to, o czym wcześniej mówiłem: głębokie przekonanie o braku umiejętności, zniszczyła jego aktywność i talent.
No i seks. Jest on niezwykle ważny w związku, bo inaczej będą skoki na boki, jak w tej starej anegdocie.
Idzie Marian po ulicy i uśmiecha się od ucha do ucha:
 - Marian, z czego się tak cieszysz? - pyta znajomy
- Właśnie zostałem ojcem, mam syna!
- To gratulacje! Jak się czuje żona?
- Nie wiem. Jeszcze jej o tym nie powiedziałem.
Ale o seksie porozmawiamy na następnym wykładzie w Najwyższej Szkole Życia.
C.b.d.o. czyli co było do okazania!

środa, 9 stycznia 2013

Tako rzecze ŚW. RODAN - KATOLICKI GŁOS W TWOIM DOMU! (Audycja nr jeden/2012)



 Jest to próbny post, który już był na facebooku. Dlaczego próbny? Od dwóch miesięcy nie byłem na blogu, bowiem miałem problemy z odzyskaniem hasła,
 Wielce szanowne i czcigodne moje Parafiany, mordy wy moje!
Dzisiaj pomówimy o różnych lekturach, a mianowicie czego nie wolno wam czytać pod groźbą smażenia się w ogniu piekielnym. I wcale mi tu nie chodzi o te książki, w których kopulują, gdzie on na nagusa wchodzi do jej łóżka na pierwszej stronie, a wychodzi dopiero na ostatniej. My katolicy to nasz los takie książki rzucamy na stos, potem trotyl i zapałka. Tak samo dbajcie o katolickie wychowanie swoich dzieci...
Wczoraj na katechezie pytam:
- Jaki jest największy przedmiot, który można wziąć do buzi?
Dzieci mówią: gruszka, banan, pączek, jabłko... Gdy przyszła kolej na Jasia, synka Józka Oblatywacza, ten mówi:
- Lampa!
- Jak to, Jasiu? – pytam - Chyba coś ci się pomyliło?
- Nie.  Jak wieczorem mama idzie spać, to mówi do taty: Zgaś lampę, to wezmę do buzi.
Ale teraz przechodzę do lektur zabronionych.
Żył sobie taki skurwysyn, a nazywał się Edward Gibbon (1737–1794), otóż on napisał książkę, którą idioci uważają za arcydzieło europejskiej historiografii „Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego”. I posłuchajcie co ta menda wypisuje o naszej jedynie słusznej religii, dlaczego ona przetrwała i nie podzieliła losów Jowisza, Zeusa itp., cytuję:
„1. Nieugięta i, jeśli możemy użyć tego wyrażenia, pozbawiona wyrozumiałości gorliwość chrześcijan, wprawdzie zaczerpnięta z religii żydowskiej, ale oczyszczona z jej ciasnego, niespołecznego ducha, który zamiast zachęcać pogan do przyjmowania prawa Mojżeszowego, tylko ich od nich odstraszał.
2. Teoria życia przyszłego, poparta wszelkimi okolicznościami dodatkowymi, mogącymi nadać wagę i skuteczność tej doniosłej „prawdzie” (niebo, piekło, zmartwychwstanie itp.).
3. Moc czynienia cudów, przypisywana pierwotnemu Kościołowi (szczególnie Jezus, który wskrzeszał zmarłych, chodził po wodzie, zamieniał wodę w wino, uwalniał ludzi od demonów, uzdrawiał trędowatych i paralityków itp.).
4. Jedność i karność chrześcijańskiej rzeczypospolitej, z której stopniowo powstawało w samym sercu Cesarstwa Rzymskiego niezależne, coraz większe państwo” (I zagrażało istnieniu Cesarstwa).
Ten pierdolony Gibbon  przedstawiał nas chrześcijan w Cesarstwie Rzymskim nie jako prześladowanych, lecz jako AGRESORÓW, zajmujących się budowaniem wywrotowego państwa w państwie. Twierdził, że chrześcijańska wiara nie da się budować na logice, uważał, że „sprawę wiary załatwiła łatwowierność”, delikatny problem cudów za zjawiska naturalne, posądzał nawrócenie na wiarę chrześcijańską o irracjonalizm, a nawet głupotę.
Drogie Parafiany, mordy wy moje! Na podstawie takich książek powstawało KŁAMSTWO a wraz z kłamstwem takie głupie dowcipy o Najlepszych Córach Narodu, jak na przykład ten:
Klęczy sobie moherowa babinka w kościele. Nagle podnosi oczy i widzi jak w aurze tajemniczości i świetlistej poświacie Jezus Chrystus zstępuje z krzyża, uśmiecha się do niej, podchodzi,  kładzie jej rękę na głowie i mówi:
- Oto córko doświadczasz cudu...
A babinka wystraszonym głosem:
- Ale… czy Ojciec Dyrektor wydał na to zgodę?
Albo taki dowcip oczerniający Papieża-Polaka i jego następcę, dzielnego wojaka, który się kulom nie kłaniał.
Kraków, II wojna światowa, ofensywa wojsk Koniewa. Niemcy w popłochu opuszczają miasto. Karol Wojtyła z pistoletem goni jakiegoś młodego Niemca w mundurze Wehrmachtu. Ten ucieka, potyka się, pada. Karol Wojtyła celuje do niego z pistoletu.
- Zapłacisz za swoje zbrodnie, skurwielu!
- Nicht schießen! Nicht schießen! - krzyczy Niemiec.
Karol Wojtyła jednak jest nieubłagany. Już miał nacisnąć cyngiel, gdy nagle z nieba zstąpił Anioł i chwycił go za rękę.
- Oszczędź tego człowieka, Karolu! - krzyczy – To Joseph Ratzinger! On ma zostać papieżem!
- Po moim trupie! - woła na to Karol Wojtyła.
Wielce Szanowne i Czcigodne Parafiany, mordy wy moje! Jeżeli czytacie takie książki jak ta Gibbona i inne na przykład Andrzeja Rodana (zbieżność nazwiska z moim jest przypadkowa. Ten zboczeniec nie jest moim krewnym), to wiedzcie, że coś się dzieje!
Jeżeli opowiadacie sobie takie głupie dowcipy, to wiedzcie, że coś się dzieje!
Jeżeli twoje dziecko wie, że coś się dzieje i chce iść to seminarium duchownego, to masz przesrane!
Tu mówił św. Rodan - Katolicki Głos w Twoim Domu, który otwiera wam oczy, żebyście mogli zobaczyć, że coś się dzieje!
Co tydzień w piątek o godz. 17:00 św. Rodan będzie wypędzał z was demona ateizmu, aż ten zawyje i pierdolnie rogami o ścianę!
A teraz „Katolicki Głos w Twoim Domu” odchodzi na drugi krąg!
Szczęść Boże!